Piotrek rozwijał się prawidłowo do ósmego miesiąca życia. Pod koniec 2009 roku zaczął miewać nawracające infekcje górnych dróg oddechowych — pozornie nic poważnego. W styczniu 2010 roku, tuż po zakończeniu kuracji antybiotykowej, nagle zagorączkował. Kolejne dni przyniosły gwałtowne pogorszenie stanu i trafiliśmy z nim do szpitala.
Diagnoza była druzgocąca: sepsa i bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, wywołane przez pneumokoki — mimo że Piotruś był już częściowo zaszczepiony. Stan dziecka szybko stał się na tyle poważny, że trafił na Oddział Intensywnej Terapii.
Konsekwencją choroby było wodogłowie, co wymagało operacji neurochirurgicznej — wszczepienia zastawki komorowo-otrzewnowej, odprowadzającej nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego.
Przez wiele tygodni nie mieliśmy z Piotrusiem żadnego kontaktu — nie reagował na dotyk ani na bodźce wzrokowe, był karmiony przez sondę.
Po dwóch miesiącach, 31 marca 2010 roku, Piotrek wrócił do domu. Powrót do zdrowia i sprawności okazał się procesem bardzo powolnym — pierwszy uśmiech zobaczyliśmy dopiero po kolejnym miesiącu. Rozpoczęliśmy wtedy systematyczną rehabilitację, a kolejne badania wykazały całkowity jednostronny niedosłuch.
Latem 2010 roku Piotrek pojechał na swój pierwszy turnus rehabilitacyjny, który przyniósł wyraźną poprawę — lepszą kontrolę głowy i większe napięcie mięśniowe. Mimo niepokojących sygnałów co do pracy zastawki kontynuowaliśmy intensywną rehabilitację. Efektem tej pracy było to, że zaczął utrzymywać pozycję siedzącą i coraz aktywniej bawić się zabawkami.
Dalsze postępy Piotrka opisujemy w zakładce:
Aktualności



